Bûrokratiada

BABCIA BIURA

Bulwar.
Samochód.
Grosz za słońce –
coś się odwróci,
syczy obrzydliwie.
Za dwie minuty,
coś takiego,
trzypensowy wysiada z auta
czekolada.
Rams!
Co się wkurzyło??!
W sklepie i łatwiej,
i taniej,
i lepiej.

WCZORAJ

piekło,
jego syn
lub brat evon,
żartuje ponad miarę,
napompował samochód miliardy razy
i umieszczone w całym RSFSR.
Od nocy ludzie stają się cieniami.
Ciężki – most zwodzony! –
skrzypi,
połyka drzwi instytucji
wijący się ludzki ogon.
Drzwi są rozchylone.
Nadal nie zawęża się do nich!
Przez kraty papeterii barykad,
wyrwanie przepustki, zostaje przeoczony.
Ludzka rzeka rozlała się korytarzami.
(Pierwszy cierń –
pierwsze wycie –
“Wyrzucony z kolejki!”
“Oblężenie bez pracy!”)
– Szukaj i znajduj, –
idź i “wysypka” jego! –
który jest “przychodzące” i która “towarzyski”?!
Znajdzie się za godzinę lub dwie.
Za rubel papieru – bardzo mało! –
utknąłem z drżącą ręką
do ust nadchodzącego magazynu.
Koła się zakręciły.
Pani do Pani
wyślij kartkę papieru, dekorowanie numerami.
Od pań kartka papieru rozłożona na sekretarce.
Sześć sekretarek od juniora do seniora!
Kartka papieru dotarła do najstarszego w porze lunchu.
Najstarszy zerwał.
Zgubiony utwór.
Policz gwiazdy?
Zwariujesz!
nie biorę pod uwagę przypadków – pływać samemu!
Papier unosił się, ledwo się ruszał.
Wały maszyn rzucały się i obracały bezczynnie.
Szturchnęłam moje kieszenie,
utknął w portfelach,
połóż na półce,
postawić na stołach.
Pod stosem tego samego
stoły kolegium
czekałem,
kiedy to podnoszą,
i jeszcze raz
pod szmatką
w miesiącach błogości
drzemiący w trzydziestej trzeciej komisji.
Papierowe ciało najpierw przytyło.
Następnie dodano podkładki na klips.
Potem papier urósł do “biznes” –
poszedł do ogromnego niebieskiego folderu.
Zav ee napisał do sławy,
z zava do zamzav wrócił z powrotem,
zamzav podpisany,
i wzajemnie
do głowy
papier wrócił do podpisu ponownie.
Bez podpisu nie znajdziemy pod nim miejsca,
ale znowu
mechanizm
papier przeciągnięty,
od uszczelek i marek rozpraszających na ramionach
dla każdego
jeszcze czysty
kąt.
A więc,
za rok,
otwarte usta wychodzące z magazynu.
i, skrzypiące pióra,
wyrzucił
papier bezużyteczny – na milion.

Oceniać:
( Brak ocen )
Podziel się z przyjaciółmi:
Vladimir Mayakovsky
Dodaj komentarz